Blogerzy o „Klątwie Konstantyna”

Powieść kryminalna Kuźmińskich, choć skupia się na tajemnicy sprzed wieków i próbuje rozwikłać sekret, który można by określić mianem „spod znaku Dana Browna”, tak naprawdę jest o wiele ciekawsza, gdy odsłania specyfikę odradzającego się po II wojnie światowej miasta. Mroczny to, trzeba przyznać, portret. Kraków jest miejscem pełnym nienawiści – pisze na swoim blogu pt. „A to książka właśnie!” Bernadetta Darska, krytyczka literacka, doktor literaturoznawstwa pracująca w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UWM (bernadettadarska.blog.onet.pl) – Kuźmińscy zderzają ze sobą dwie grupy, których perypetie ostatecznie się zazębiają. Jedna z Miszą Romanowem na czele to szpiedzy wynajęci, a właściwie zmuszeni do udziału w akcji i do nieco romantycznych poszukiwań. Druga to para – on tak naprawdę przybywa do Polski, aby się mścić, ona, nieświadoma jego roli, jedzie z nim, by pogodzić się z krajem, który dawniej był jej. Rebeka – tak ma na imię kobieta – czuje się winna z tego powodu, że przeżyła. Nigdzie nie umie znaleźć swojego miejsca. Z żalem odkrywa, że Kraków, który tak obsesyjnie wspominała, także nie ma nic wspólnego z przestrzenią celebrowaną w pamięci.

Powieść Kuźmińskich pokazuje, że antysemityzm nie zniknął, choć Zagłada właśnie się dokonała
| Bernadetta Darska

Cały wpis znajduje się tutaj >>

– Indiana Jones i Stawka większa niż życie, w lekko bondowskich stylu, zmiksowane razem w fabule książki? Na dodatek osadzone na jak najbardziej rodzimych gruntach i nie napisane przez Amerykanina, a również polskiej produkcji? Dziwne, ciekawe, nie do pomyślenia, całkiem nierealne jeśli liczymy na jakąś sensowną jakość. A jednak się da to zrobić, i to zrobić nawet dobrze – czytamy z kolei na blogu Zakładnika Książek (www.zakladnik-ksiazek.pl). – Autorzy się nieźle napocili. I już pomijam fakt, że trzeba było mocno pracować wyobraźnią, żeby osadzić taką przygodowo-kryminalną fabułę na tak niepodatnym gruncie. Cała historia mimo, że fikcyjna jest niezwykle barwna, realna i zgrabnie wpasowana w odpowiedni czas i miejsce. Czytelnik dostaje tak szczegółowy i prawdziwy obraz powojennego Krakowa, że zdziwiłbym się gdyby co drugi nie uwierzył całkowicie w przedstawioną historię.

Państwo Kuźmińscy odwalili ogromny tutaj kawał roboty, żeby od strony merytorycznej wszystko działało jak w zegarku. Dan Brown może się schować
| zakladnik-ksiazek.pl

Cały wpis znajduje się tutaj >>

Jedna myśl nt. „Blogerzy o „Klątwie Konstantyna”

  1. Przeczytałam i pozostaję w zachwycie. Mam tylko nadzieję, że niebanalni szpiedzy jeszcze do Krakowa wrócą,.
    Gratuluję talentu,pomysłów, podejścia do języowej materii. Mnie mocno zauroczyły świadome nawiązanie do znanej i mniej znanej litertury. A porównania z „Kodem Da Vinci” są nietrafne, bo „Konstantyn” bije tamtą książką na łeb bardzo mocno, wyprzedza o kilka długości. Przeczytałam w żuciu sporo różnych kryminałów. Lubię takie, jakie piszą państwo Kuźmiński czy Marek Krajewski. No i zwyczajnie zazdroszę tej ksiązki autorom.